sobota, 31 grudnia 2016

Cyklamen - jak go podlewać?


O cyklamenach było już na blogu (TUTAJ) - dlatego dzisiaj podam dobry sposób na ich podlewanie, co przy uprawie tego kwiatka ma znaczenie decydujące.

Otóż cyklamen powinien mieć stale wilgotne podłoże, ale zarazem nie powinniśmy moczyć bulwy, pąków kwiatowych i liści. A czasami jest tak, że cała doniczka jest dokładnie zarośnięta liśćmi i kwiatami i nie ma miejsca, gdzie swobodnie można dostarczyć wody.

Jest na to sposób.
Przygotuj szeroką, dość wysoką miskę. Wstaw do niej doniczkę. Do miski nalej odstałej wody tak, aby jej poziom był kilka centymetrów poniżej górnego brzegu doniczki.
Poczekaj 15 minut, wyciągnij doniczkę z wody i potrzymaj chwilę nad miską, tak by odciekł jej nadmiar.
Gotowe!


środa, 28 grudnia 2016

Idzie ku wiośnie :)

Hurra!
Dziś dzień jest dłuższy od najkrótszego w roku o cztery minuty!
Wyraźnie idzie ku wiośnie i ku takim widokom jak na zdjęciu poniżej.


A już tak na poważnie. Tęsknie za słońcem i moimi polnymi i ogrodowymi kwiatami. Zarzekam się co rok, ale jeśli czas i zdrowie pozwoli, to w 2017 roku narobię tyle zdjęć :)





wtorek, 27 grudnia 2016

Jak podlewać wysoko wiszące rośliny doniczkowe?

Macie problem z podlaniem wysoko rosnących roślin, na przykład tych rosnących w wiszącym koszyczku czy na półce?
Jest to kłopotliwe, kiedy nie widzi się góry doniczki i nie wiadomo kiedy zaprzestać podlewania. 


Maranta na półce. Jeśli jest umieszczona wysoko, to jej podlewanie może sprawić problem!

Niedawno na jednym z portali przeczytałam o ciekawym pomyśle jak temu zaradzić.
Zamiast wody wkładamy do doniczki kilka kostek lodu. Będą one stopniowo się rozpuszczać i dostarczać ziemi odpowiednie ilości wody, która zostanie powoli wchłonięta i nie będzie nam grozić mały potop :)


poniedziałek, 26 grudnia 2016

Zimowa pielęgnacja kliwii

Czytelnicy bloga z pewnością zauważyli, że jestem miłośniczką kliwii. Zachęcam do uprawy tych kwiatów, które dziś są bardzo rzadkie, a jeszcze 50-60 lat temu stały na parapetach w prawie każdym domu. 
Kliwie bardzo dobrze znoszą warunki domowe, doskonale pasują do nowoczesnych wnętrz a odrobina uwagi sprawi, że rośliny odpłacą się efektownymi kwiatami i soczyście zielonymi liśćmi.

Koniec roku to dobra pora na dokładne przejrzenie naszej kolekcji kliwiiZimowa pielęgnacja jest ważna z punktu wiedzenia kwitnienia, bo roślina potrafi zakwitnąć nawet w styczniu.

Moja kliwia zakwitła w zeszłym roku w styczniu

Jest koniec grudnia, podczas oględzin powinniśmy roślinę pozbawić, starych, suchych liści. Przycinamy je do zdrowej tkanki. 
Kliwia będzie też nam wdzięczna za ciepły prysznic. Ja wstawiam doniczki ze swoimi kwiatami do wanny, kilka chwil myję liście mgiełką, odstawiam doniczki na godzinkę i umieszczam z powrotem na parapecie.
I tu przypominam ważną uwagę o której było już na blogu wcześniej - TUTAJ, kliwia nie znosi przesadzania. Jeśli chcemy by zakwitła ustawmy ją tak, jak stała dotąd. Możemy sobie pomóc robiąc np. wodoodpornym mazakiem znaczek na doniczce.

I czekamy na kwiaty życzę powodzenia w uprawie!  

  

środa, 21 grudnia 2016

I mój biurowy storczyk raz jeszcze :)

Pewnie już zanudzam czytelników bloga tym moim biurowym storczykiem, ale muszę zamieścić kolejne zdjęcie.


Jest właśnie tak, a jeszcze niedawno było:
Tak, tak, tak i jeszcze raz tak :)

Dobrze, obiecuję, że tego 🔆 storczyka już nie pokażę.
W tym roku :)



wtorek, 13 grudnia 2016

Ananas wyhodowany w doniczce!

Pamiętacie wpis:
"Ananas - to również może być roślina doniczkowa!"

Właśnie odnalazłam kolejne zdjęcie, które potwierdza, że ananas może być zasadzony do doniczki.


Prawa że wygląda.... smakowicie :)

Niestety sama nigdy nie miałam okazji uprawiać ananasa w doniczce w domu i swoją wiedzę na ten temat czerpię z książek lub internetu, ale może czytelnicy bloga mają jakieś doświadczenia w tym temacie?




poniedziałek, 12 grudnia 2016

Storczyk z biura, niekończąca się historia

Nie chcę zamęczać czytelników tym kwitnącym storczykiem z biura, ale z uwagi na szarości panujące za oknami kwiatek po prostu poprawia mi humor :)


A dziś, tj. 12 grudnia już trzy kwiatki są w pełni rozwinięte i jak widać na zdjęciu to jeszcze nie koniec. Ilość pączków które czekają na rozwinięcie jest imponująca i to mimo tego, że storczyk w tym roku nie był przesadzany czy dokarmiany!


I wiem, że teraz modne są różne kolory i kształty, ale ten czerwony właśnie najbardziej mi się podoba!




piątek, 9 grudnia 2016

Mieczyk, kwiat waleczny :)

Mieczyki (gladiole) kojarzą mi się z moim dobrym znajomym. Byliśmy sąsiadami, po sąsiedzku mieliśmy również działeczki owocowo-kwiatowo-warzywne.

Heniek uwielbiał mieczyki, ale z upodobaniem nazywał je gladiolami, twierdząc, że ta nazwa nadaje pospolitym kwiatom tajemniczości.


Heniek przypomniał mi się, kiedy napotkałam dzisiaj to zdjęcie. Niestety, już nigdy więcej nie wyhoduje żadnego kwiatka, nigdy ni obdaruje mnie przepięknym mieczykiem - zginął w wypadku samochodowym.

Ale do dziś pamiętam, jak uczył mnie ich hodowli.

Gladiole wymagają sporo starań, ale potrafią się odwdzięczyć pięknymi i kolorowymi kwiatami.

Cebulki, dokładnie przejrzane (chore i podejrzane wyrzucamy) wsadzamy do gleby na początku kwietnia.
Jeśli mamy szczególnie cenne odmiany, możemy niewielkie uszkodzenia cebulek odciąć do zdrowej tkanki, posmarować węglem drzewnym, podsuszyć kilka dni i spróbować zasadzić.
Podczas przeglądu możemy również wyrzucić bardzo stare okazy,  zastępując je młodymi, wyhodowanymi z cebulek przybyszowych.

Powinniśmy pamiętać, że mieczyków nie powinniśmy sadzić po roślinach okopowych oraz obok tulipanów, bratków, fiołków, fasoli, grochu pomidorów i ziemniaków. 
Najlepiej będą rosły w miejscach słonecznych, osłoniętych od wiatru. Podłoże powinno być zasobne w próchnicę i przepuszczalne.

Jesienią, kiedy liście zaczynają żółknąć wykopujemy mieczyki za pomocą wideł.
Następnie przycinamy pędy kilka centymetrów ponad bulwami. Po wykopaniu mieczyki muszą przeschnąć. W tym celu umieszczamy je na tydzień w ciepłym i przewiewnym miejscu (o temp 22–24 stopni Celsjusza).
Potem usuwamy resztki pędów przez ich wykręcenie. Po kolejnych 3 tygodniach przesuszone już cebule oczyszczamy z resztek ziemi, korzeni, przy okazji rozdzielając bulwy przybyszowe. 
Na koniec układamy je cienka warstwą w koszyczkach lub papierowych torbach i wstawiamy do suchego, chłodnego (5-8 stopni C) i przewiewnego pomieszczenia.
Co jakiś czas dokonujemy przeglądu i usuwamy chore, spleśniałe bulwy.

Z pewnością Wam się uda i mieczyki zakwitną latem, choć na pewno nie tak pięknie jak u Henia :(







niedziela, 4 grudnia 2016

Miły zakątek wśród kwiatów


Prawda że piękne miejsce do odpoczynku?
Tu wśród egzotycznych kwiatów, ale i w naszych ogrodach można wyczarować takie magiczne miejsce!

czwartek, 1 grudnia 2016

Storczyk z biura - 1 grudnia rozwinął się pierwszy kwiat!

Pamiętacie z pewnością poprzednie wpisy, w których pokazywałam, jak w moim biurze zaczyna kwitnąć storczyk.
Najpierw pojawiły się pąki kwiatowe, potem pąki zaczęły się powiększać, pęczniały.
  
A wczoraj, tj. 1 grudnia rozwinął się pierwszy kwiatek :)


Jeszcze nie jest rozwinięty w 100 procentach, ale już cieszy oko kształtem i barwami.



Mimo, że już wiele razy widziałam jak storczyk kwitnie to nadal mnie zachwyca i chyba zachwycać nie przestanie :)


Teraz czekam na dalsze kwiatki (widać w tle że tylko czekają na swoją kolej) i zabieram się wreszcie do pracy :)



środa, 30 listopada 2016

Fikus benjamina, popularna zielona ozdoba naszych mieszkań

Ficus benjamina (wikimedia)
Kiedy mamy zamiar ozdobić i ożywić duże, przestronne wnętrze z pewnością rozglądamy się za okazałymi roślinami doniczkowymi.
Kwiaty będą nie tylko żywą ozdobą ale wytworzą swoisty mikroklimat w naszym mieszkaniu.

Jedną z najpopularniejszych obecnie roślin nadających się do dużych mieszkań, domów czy biur jest Fikus Benjamina.
Jak twierdzą fachowcy " roślina nie jest trudna w uprawie".
Może tak jest, ale ja zawsze miałam problemy z tym kwiatkiem, czego wyraz dałam we wcześniejszym wpisie - TUTAJ.

W każdym razie fikus rośnie bardzo szybko i po kilku latach może dorosnąć do sufitu.
Aby to się udało trzeba zapewnić roślinie przez cały rok jasne miejsce i pokojową temperaturę.
Fikus nie lubi być potrącany i dotykany, nie cierpi też zimnych przeciągów.
Kwiatka podlewamy dość obficie, szczególnie latem. Podłoże powinno być stale lekko wilgotne, co nie znaczy przelane!

Ale ta łatwa w uprawie roślina zareaguje zżółknięciem i zrzuceniem liści jeśli ją:
  • przesuszymy lub przelejemy,
  • postawimy w zbyt ciemnym i chłodnym miejscu,
  • postawimy za blisko kaloryfera lub w miejscu narażonym na przeciągi,
  • często przestawiamy,
  • nieumiejętnie nawozimy
  • nie przesadzamy do nowej ziemi,
  • liście są zakurzone,
  • zaatakują szkodniki lub choroby. 
Jeśli jeszcze nie przeraziłam Was zasadzkami które czyhają na hodowców, to na koniec najważniejsze.
Fikus Benjamina to przepiękny kwiat doniczkowy i za odrobinę starań odwdzięczy się pięknym wyglądem i będzie ozdobą każdego wnętrza!  
 
 

wtorek, 29 listopada 2016

Araukaria - drzewo w doniczce

Kiedyś, dawno temu postanowiłam wyhodować w domu drzewo. Nastawiłam się od razu na coś poważnego i do doniczki wsadziłam żołędzia, bo zamarzył mi się piękny dąb.
Sadzonka wzeszła, pojawiło się kilka listków, ale po pewnym czasie młody dąbczak obumarł :(

Istnieje jednak takie drzewko, do tego iglaste które można uprawiać w domu, pod warunkiem, że mamy trochę wolnego miejsca.
Chodzi o araukarię, zielone, iglaste drzewo, które w warunkach domowych rośnie powoli i do sufitu dorasta po wielu latach.

Araukaria to w naturze duże drzewo
Sądzę, że miłośników roślin doniczkowych zainteresuje fakt, że w okresie jury i kredy olbrzymie araukarie porastały całą ziemię.
To właśnie między ich pniami i w ich cieniu przemykały się olbrzymie dinozaury, a pozostałości pni tych ogromnych drzew do dziś są odkrywane w postaci skamielin.

Jeśli więc chcemy mieć w domu roślinę, której przodkowie porastali cały subkontynent, jeszcze za czasów gdy Ameryka Południowa i Afryka były połączone ze sobą, kupmy araukarię.

Ale już na wstępie muszę powiedzieć: łatwo nie będzie!
To bardzo wrażliwa i wymagająca roślina i trzeba jej zapewnić odpowiednie warunki, inaczej w mieszkaniu nie przetrwa nawet roku.

Po pierwsze lubi stanowiska jasne, ale nie lubi wysokiej temperatury.
Zimą, powinniśmy araukarii zapewnić 5-10 stopni i jasne stanowisko, np na przeszklonym tarasie. W temperaturze pokojowej straci igły.
Latem doskonale będzie czuła się w ogrodzie czy na balkonie, pod warunkiem, że stanie w zacienionym miejscu i będzie często zraszana.
Pamiętajmy też, że nasze drzewko nie lubi towarzystwa innych roślin.

Araukarię podlewamy umiarkowanie, tak by podłoże było wilgotne. Zimą, szczególnie gdy zapewnimy optymalna temperaturę, bardzo skąpo.

Niestety, roślina jest mało odporna na szkodniki, szczególnie  wełnowce.
Araukaria to prawdziwe wyzwanie dla każdego miłośnika roślin doniczkowych, życzę powodzenie a uprawie!







poniedziałek, 28 listopada 2016

Nawet w grudniu kwitnący kaktus cieszy oczy kolorami!


Co prawda do grudnia jeszcze dwa dni, ale za oknami biało, ślisko i panuje prawdziwa zima.
W sklepach wielkopowierzchniowych pojawiły się kwitnące, obsypane pąkami kaktusy zwane powszechnie grudnikami (Szlumbergera).

Są to w zasadzie mieszańce i nie wiadomo jakiej barwy będą kwiaty, najczęściej są to wszelkie odcienie czerwieni.

Te dziwne kaktusy w naturze rosną w koronach drzew w Ameryce Południowej i lubią rosnąć w półcieniu. Ponieważ jednak zimą w Polsce cierpimy na niedomiar światła, bez obaw do początków kwietnia mogą stać w pełnym słońcu.
 A na razie cieszmy się pięknymi barwami!
 


niedziela, 27 listopada 2016

Storczyk z mojego biura, miesiąc później - koniec listopada.

Miesiąc temu zamieściłam zdjęcia storczyka rosnącego na parapecie w mojej pracy (TUTAJ).
Po miesiącu wygląda to już tak:


W piątek, przed wyjściem do domu jeszcze żaden pąk się nie rozwinął, choć niewiele brakuje. Zobaczę jak to będzie w poniedziałek. Liczę, że grudzień rozpocznę z pięknymi kolorami kwiatów storczyka.



Drzewko szczęścia z .... biedronki :)

Korzystając z tego że jeszcze możliwe jest robienie zakupów w niedzielę wybrałam się dziś do osiedlowej biedronki.

Tuż przy wejściu stoi zwykle paleta z kwiatami. Z reguły nie ma nic ciekawego, ale dziś wpadł mi w oczy kwiatek który bardzo lubię. Ostatni na półce okaz grubosza Crassula arborescens”, zwany popularnie drzewkiem szczęścia.

Mam w domu jego kuzyna, grubosza Hobbit, zwanego też "uszami Shrerka".
Oryginalne drzewko szczęścia miałam w domu kilka lat temu. Wyhodowane z małej odnóżki przyniesionej z pracy, rosło jak na drożdżach i po 10 latach osiągnęło imponujące rozmiary: pień był gruby jak mój nadgarstek i wysokość około metra.
Niestety, podczas porządków kwiatek przewrócił się i pień pękł dokładnie przy samej podstawie.
Potem z kilku zrobionych z niego sadzonek, połowę porozdawałam a reszta się nie przyjęła :(

Dlatego kiedy dziś zobaczyłam w sklepie tą mizerną sierotkę (pewnie została w sprzedaży, bo ludzie kupowali inne, bardziej wyrośnięte) postanowiłam zabrać ją do domu i jeszcze raz dać szansę gruboszowi :)

Cena świetna, mniej niż 10 zł za kwiatka w małej doniczce z osłonką.
Mimo listopada grubosz był w doskonałym stanie i właśnie zajął miejsce na parapecie.



O uprawie drzewka szczęścia było już u mnie na blogu (TUTAJ).
O postępach w hodowli tej roślinki będę z pewnością informowała!


Dracena, jak pielęgnować roślinę smoka?

Dracena obrzeżona
Dracena, to obecnie bardzo popularny kwiat doniczkowy. Praktycznie w każdym dyskoncie od czasu do czasu jakiś ich gatunek pojawia się w sprzedaży w bardzo korzystnej cenie.
Najczęściej jest to widoczny na zdjęciu gatunek Dracena Obrzeżona.

W sklepach tych, co oczywiste, można kupić z reguły rośliny niewielkie, a draceny w naturze wytwarzają pnie o wysokości 6 metrów i stają się okazałymi drzewami podobnymi do palm.

Nazwa kwiatka oznacza z greckiego samicę smoka, dlatego niekiedy można usłyszeć inną nazwę rośliny: smokowiec.

Uprawa i stanowisko
Aby liście dobrze się wybarwiły, potrzebują dużo światła. Jednak w okolicach południa należy unikać bezpośredniego nasłonecznienia.
Dracena dobrze czuje się w temperaturze pokojowej, stąd dobrze aklimatyzuje w naszych mieszkaniach, trzeba jednak jest bardzo wrażliwa na zimne przeciągi. Jeśli doniczka stoi na parapecie, a zimą chcemy otworzyć na dłużej okno, powinniśmy ją przestawić w inne miejsce.

Podlewanie i nawożenie
W lecie podlewamy umiarkowanie, dwa razy w tygodniu. Zimą najwyżej raz w tygodniu.
Ważne, aby roślina "nie stała" w wodzie, przed kolejnym podlaniem ziemia powinna przeschnąć.
Dracena lubi czyszczenie liści wilgotną szmatką lub gąbeczką oraz spryskiwanie. Będzie również wdzięczna za ciepły prysznic w wannie.
W okresie wzrostu roślinę nawozimy co dwa tygodnie.

Podłoże i przesadzanie
Odpowiednia będzie każda ziemia ogrodowa z dodatkiem torfu. Czasem w sprzedaży można kupić specjalne podłoże dla dracen i podobnych roślin.
Przesadzamy, podobnie jak większość roślin wczesną wiosną, dopiero jak roślina nie mieści już się w doniczce.
Nie zapominamy również o dobrym drenażu.

Uwagi różne
Przyrost w domu powolny, około 10 cm rocznie.
Roślina ma skłonność do ogołacania się od dołu, dlatego dobrze wygląda w towarzystwie innych, niskich roślin.



niedziela, 20 listopada 2016

O rozmnażaniu sansewierii słów kilka

Niedawno jeden z kolegów poprosił mnie o pomoc w rozmnożeniu sansewierii. Chodziło mu o to, że niedawno kupił stary, ogromny dom, zaczął go powoli remontować, ale już dziś myśli o "tanim" obsadzeniu go kwiatami doniczkowymi. 
A właśnie "języki teściowej" z uwagi na łatwość w pielęgnacji, wytrzymałość na suche powietrze i szybki wzrost nadają się do tego celu znakomicie.

Kolega oczywiście otrzymał pomoc, ale może i czytelnikom bloga przyda się opis tej metody.

Rozmnażając przez sadzonki liściowe odmiany widocznej na zdjęciu sprawi,
że nowe rośliny będą pozbawione cech rośliny macierzystej.
Liście będą zielone, bez żółtego obrzeża!


Rozmnażanie w ten sposób opisany poniżej jest w zasadzie możliwe przez cały rok, ale najlepiej to robić na początku marca.

Jeden długi, dojrzały już liść tniemy na 7-8 centymetrowe kawałki. Odstawiamy je na jeden dzień do przeschnięcia i po zanurzeniu w ukorzeniaczu umieszczamy w wilgotnym podłożu (pamiętajmy, by nie zrobić tego do góry nogami). 
Podłoże powinno być zmieszane z dużą ilością piasku. 
Sadzonki powinny ukorzenić się po około 30 dniach.

I tu uwaga, kiedy rozmnażamy sansewierię z sadzonek liściowych, zawsze otrzymamy rośliny zielone (nawet jak roślina matka była odmianą o żółto obrzeżonych liściach).

Małe roślinki przesadzamy od doniczek o odpowiedniej wielkości (nie mogą być za duże, by podłoże się nie zakwasiło) i ustawiamy na docelowym miejscu.
Przy dobrej pielęgnacji już po roku nasza sansewieria będzie okazałą rośliną. 

Przedstawiony powyżej sposób na rozmnażanie tego sukulenta jest znacznie trudniejszy niż poprzez odrosty, za to z wyrośniętego, okazałego liścia możemy uzyskać nawet 10 sadzonek!


piątek, 18 listopada 2016

Kaktus z wiankiem na głowie


To wspaniałe zdjęcie, przedstawiające kwitnące kaktusy coś mi przypomina.
Wygląda jak grupka dziewcząt z wiankiem na głowie :)

Ale to pewnie tylko ja mam takie skojarzenia.

czwartek, 3 listopada 2016

Filiżanka kawy z "drzewkiem szczęścia" w tle


Sukulenty nigdy nie przestają mnie zadziwiać.
Kiedy siedzę w swojej pracowni przy filiżance kawy czy pracując przy laptopie, często spoglądam w okno, na parapet gdzie rosną moje ukochane sukulenty.

I codziennie dostrzegam w nich coś innego. 
A to nowy listek, a to ciekawy wzorek a to nowe przebarwienie na łodydze. 




sobota, 29 października 2016

Gasteria, przygotowania do zimy

Nie wiem czy pamiętacie, ale wczesną wiosną prezentowałam nasze wielkie przesadzanie kwiatów. Wśród przesadzanych roślin nie zabrakło też mojego ulubionego sukulenta - gasterii.
Kupiona kilka miesięcy wcześniej, tak się prezentowała w nowej doniczce. 


Te dwa widoczne na zdjęciu odrosty skoczyły po przeprowadzce jak oszalałe. Widać było, że dostarczony wraz z nową ziemią pokarm bardzo im pomógł.

W międzyczasie, w maju gasteria rozpoczęła kwitnienie. Tak to wyglądało na zdjęciu 4 maja 2016:


A tydzień później kwiatek jeszcze się powiększył:


Pod koniec maja moja gasteria miała kwiat już w pełni ukształtowany i bardzo efektowny.




Teraz mamy pełnię jesieni i sukulent wygląda już tak:


Jak widać, mimo kwitnienia i zawiązania nasion (pozwoliłam na to i teraz zebrane do torebki oczekują na wysianie) - wygląda świetnie.
Dwa odrosty powiększyły się bardzo. Na wiosnę zostaną oddzielone od matki i jako samodzielne rośliny posadzone do własnych doniczek.
Ponadto jak widać na zdjęciu pojawił się trzeci, malutki jeszcze odrościk :)

Gasteria przezimuje na parapecie, w temperaturze około 21-22 stopni, co nie pozwala na całkowite zaniechanie podlewania, ale cóż to mieszkanie a nie szklarnia.


piątek, 28 października 2016

Kwitnący kaktus na nadchodzący listopad


Nie wiem jak to jest u Was, ale kiedy nadchodzi jesienna słota i zbliża się zima - zaczynam narzekać.
Ale nie narzekam dlatego że jestem marudą, lecz z tęsknoty za słońcem, ciepłem i kolorowymi kwiatami.
Moja zaprzyjaźniona Pani Psycholog twierdzi, że "narzekanie na pogodę to cecha ludzi młodych" .
To mnie utwierdza w moim postępowaniu :)

A dla osób które zaglądają do mnie na bloga w ten dzisiejszy słotny, wietrzny i chłodny wieczór, na poprawę humoru - kwitnący kaktus!

  



wtorek, 25 października 2016

Suszki, domowe bukiety w zimie


Niedługo koniec października i chciałoby się zatrzymać choć trochę wspomnień z lata w domu. 
No nie da się utrwalić choćby brzęczenia pszczół widocznych na zdjęciu, ale już taki kwiatostan ostu tak!

O tym chwaście który może być i ozdobą było już na blogu TUTAJ.
 



poniedziałek, 24 października 2016

Sansewieria cylindryczna, czy to nadal język teściowej :)

Wpis o roślinie potocznie zwanej językiem teściowej okazała się jednym z bardziej popularnych na blogu.

Dlatego dziś podejmuję się zadania opisania sansewierii cylindrycznej, podobnego, a jakże innego w wyglądzie kwiatka. 



Sansewieria cylindryczna to sukulent z rodziny szparagowatych, występujących w naturze w Afryce.
Jego kształt jest niesamowity: z kłącza wyrastają długie, sztywne przypominające szablę zielono-szare i nakrapiane liście.
Liście są okrągłe, a ich wierzchołki zaostrzone. Tak jak i u innych sukulentów kłącza i liście mają zdolność magazynowania dużej ilości wody.

W odróżnieniu od omawianej wcześniej odmiany Sansewierii gwinejskiej ( Sansevieria trifasciata) wersja cylindryczna rośnie trochę wolniej, choć przy dobrej pielęgnacji osiąga imponujące rozmiary.
Sansewieria cylindryczna jest rośliną bardzo wytrzymałą na niekorzystne warunki uprawy i długowieczną.

Stanowisko i uprawa
Najlepiej się czuje przy świetle rozproszonym i w półcieniu, choć okresowo zniesie bezpośrednie, ostre słońce. Na parapecie świetnie udaje w wystawie wschodniej i zachodniej.
Podłoże do uprawy sansewierii powinno być bardziej żyzne niż przy uprawie innych sukulentów, można użyć ziemi uniwersalnej z dodatkiem żwirku.
Nie wolno zapomnieć o dobrym drenażu, na dno doniczki kładziemy kilkucentymetrową warstwę grubego żwiru lub keramzytu. 
Roślinę przesadzamy dopiero wtedy, gdy korzenie rośliny całkowicie wypełnią wnętrze doniczki. Będzie to widoczne, gdy woda natychmiast po podlaniu przesiąka do podstawki.
Nowa doniczka powinna być o kilka centymetrów większa od poprzedniej (nie za duża).

Podlewanie i nawożenie
Sansewieria cylindryczna nie lubi częstego podlewania. Nadmiar wody w podłożu może prowadzić do gnicia i w efekcie do śmierci rośliny. Odwrotnie, bez problemu zniesie niedobór wody. Dlatego sansewierię trzeba podlewać rzadko, a kolejne podlewanie dopiero po przeschnięciu podłoża.
Nawozimy raz w miesiącu w okresie wegetacji, zimą całkowicie tego zaprzestajemy. Najlepszy będzie nawóz dla kaktusów.

Rozmnażanie
Bardzo łatwe. Najprostszym sposobem jest rozmnażanie wegetatywne, przez podział roślin wczesną wiosną.
Można też posadzić pojedyncze liście ukorzenione wcześniej w wodzie lub w podłożu (z dodatkiem ukorzeniacza). 
Sama stosowałam również rozmnażanie, przez ukorzenienie małych fragmentów rośliny w podłożu. Trzeba tylko pamiętać, by kawałka nie wsadzić do góry nogami i wcześniej zanurzyć go w ukorzeniaczu.


niedziela, 23 października 2016

Czas na storczyka

Mimo że to październik, storczyk z mojego biura rozpoczyna przygotowanie do kwitnienia.


I za to właśnie lubię storczyki. Kiedy za oknami plucha, kiedy robi się ciemno i szaro storczyki potrafią ucieszyć oczy swoimi kwiatami.


Jak widać kwiatów szykuje się sporo. Jak tylko coś się z tego rozwinie nie omieszkam zaprezentować na blogu.

czwartek, 20 października 2016

Bluszcz, ozdoba październikowego parku

Spacerując niedawno po parku zaobserwowałam, że bluszcz porastający drzewa ma nowe przyrosty.


O tym zimotrwałym pnączu było już na blogu TUTAJ.
W parku rosną stare, wysokie drzewa, które są porośnięte bluszczem od korzenie prawie do samego czubka.


Na zdjęciu powyżej widoczny jest wspaniały okaz brzozy, ale i inne drzewa są doskonałą podporą dla pędów bluszczu.

środa, 19 października 2016

Groszek ozdobny, kwitnie nawet w październiku!

Wczoraj będąc u znajomych napotkałam w przydomowym ogródku pięknie i obficie kwitnący groszek pachnący (groszek ozdobny).


Jak widać na zdjęciach, mimo, że to koniec drugiej dekady października, groszek ma się dobrze.


Jak widać, przy prawidłowej pielęgnacji i odpowiedniej porze wysiewu można przedłużyć kwitnienie tego jednorocznego kwiatka. Uważa się bowiem, że może on kwitnąć do sierpnia, a tu proszę mamy już październik!
Na dodatek jak widać na zdjęciu poniżej na łodygach jest jeszcze wiele pąków, jeśli więc pogoda pozwoli kwitnienie może trwać jeszcze dłużej.


Groszek lubi stanowiska nasłonecznione i żyzne podłoże. Nasiona wysiewa się (po kilka sztuk w jednym dołku) wprost do gruntu. A jeśli zastosujemy wysiewy co 2-3 tygodnie pięknymi kwiatami cieszyć będziemy się bardzo długo.




niedziela, 16 października 2016

Przytul głowę do kaktusa :)

Spacerując (bo raczej nie można nazwać tego kupowaniem) po sklepie Jysk napotkałam taki oto towar na półce:


Mąż szybko pstryknął fotkę swoim telefonem i oto mamy dowód, że spokojnie można przytulić głowę do kaktusa :)


poniedziałek, 10 października 2016

Październik, trudny miesiąc dla kaktusów i sukulentów rosnących na parapecie

Październik, to bardzo trudny miesiąc dla sukulentów, które rosną na parapetach w naszych mieszkaniach.
Dlaczego?

Pomyślcie sami. Dzień jest już krótszy od nocy i światła do naszych roślinek dochodzi coraz mniej. 
Na dodatek, nie za bardzo jest możliwe zapewnienie kaktusom z parapetu okresu spoczynku, przecież właśnie włączyło się ogrzewanie i temperatura w mieszkaniu to nadal powyżej 20 stopni!
Rośliny, szczególnie te które zostały niedawno dokupione do kolekcji, głupieją. Chcą rosnąć (zwłaszcza gdy są obficie podlewane) bo jest przecież ciepło, a tu za oknami ciemno. A na dodatek przy wietrzeniu robią się (brrrr) zimne przeciągi.


Dlatego, jeśli chcemy by nasze kaktusy wiosną i latem kwitły jak ten na zdjęciu powyżej powinniśmy trzymać się pewnych zasad.

Zacznijmy od wietrzenia
Temperatura w październiku, a już na pewno w listopadzie potrafi spaść poniżej zera. Jeśli mamy uchylne okno a na parapecie zostawiamy doniczki, to zrobienie na stałe szczeliny do wietrzenia pokoju może spowodować uszkodzenie a nawet śmierć naszego ulubionego sukulenta.
Szczególnie wrażliwe są na to grubosze. Zresztą spróbujcie sami tak z godzinę postać w przeciągu przy minus jeden na dworze. Przeziębienie murowane!
Czyli co, wcale nie wietrzyć mieszkania?
Oczywiście wietrzyć, ale na czas otwarcia okna należy zestawić doniczki z kwiatami np. na tacę czy na stolik.

Druga sprawa to podlewanie.
Tym nadmiernym można załatwić każdą roślinę. Niestety, jeśli decydujemy się by kaktusy zimowały na parapecie, a w pomieszczeniu jest ponad 20 stopni to przynajmniej raz w miesiącu bardzo skąpo trzeba nasze kaktusy podlać. Zbyt obfite podlewanie, a jeszcze z dodatkiem nawozu może spowodować nieładne "wyciągnięcie" się rośliny i źle wybarwione nowe przyrosty.

Wreszcie światło.
Jeśli już to parapety o wystawie wschodniej i południowej. Tam jest najwięcej życiodajnego światła. Jak kogoś na to stać, może zapewnić swoim sukulentom doświetlenie specjalnymi lampami, ale to dotyczy raczej hodowców niż amatorów.

I na koniec temperatura.
Nie bójcie się, nie zaapeluję byście wyłączyli w domu ogrzewanie :)
Ale jedno warto zrobić (dla zdrowia i oszczędności), nastawić termostaty na 21 stopni!

   

piątek, 7 października 2016

Barwy jesieni.... na ulicach naszych miast

Korzystając z ładnej pogody w ostatni wrześniowo-październikowy weekend powłóczyliśmy się trochę po mieście.
Nie swoim, bo tym razem po Elblągu :)


Mimo, że to już jesień to na rabatkach w centrum miasta jest jeszcze bardzo kolorowo.
Choć jakby się baczniej przyjrzeć turkom, to widać na nich upływ czasu i nadciągające chłody. Niektóre płatki kwiatków mocno przyczerniały.



Ale kolory bardzo cieszą oczy, widać, że osoba opiekująca się w tym miejscu zielenią naprawdę to lubi!


Barwy jesieni to oczywiście owoce. A te czerwone jagody wspaniale komponują się z intensywni (jeszcze) zielonymi liśćmi.



Co prawda i na jagodach widać, że są już mocno dojrzałe i chłód je trochę nadszarpnął, ale takiej czerwieni nie da się osiągnąć bez cierpień :)


A tu już okolice katedry na odbudowanym Starym Mieście w Elblągu. To jeszcze jest betonowa pustynia, ale gdzieniegdzie już się pojawiają kwiatowe rabaty. 


I to bardzo dobrze i bardzo to pięknie!


Zresztą zobaczcie sami, te roślinki na zdjęciu powyżej i poniżej zostały posadzone na skrawku ziemi koło jednej z restauracji na głównej ulicy Starego Miasta.
Mnie i męża zachęciło to wejścia i wypicia znakomitej kawy :)



Prawda, że to bardzo dekoracyjna reklama?