środa, 30 marca 2016

Geranium, medycyna na naszych parapetach.



Miłośnicy kwiatów doniczkowych wśród swoich okazów mają wiele roślin mających znane od dawna właściwości lecznicze.
Chyba każdy słyszał o aloesie, roślinie uchodzącej za cudowny lek. Ale czy wiecie, że popularne w naszych domach geranium też ma wszechstronne zastosowania lecznicze?

Obok wielu chorób, które można leczyć przy zastosowaniu popularnej "anginki" bardzo ceniony jest olejek z geranium.
Jest to powszechnie uważany za jeden z najlepszych środków na różne problemy dermatologiczne.
Jest nietoksyczny, antyseptyczny i nieraz jest ostatnim ratunkiem na trudno gojący się rany.
Może być również stosowany przy egzemach, zapaleniu skóry i uwaga zmniejsza zmarszczki!

Mało kto wie, że olejek do nacierania z geranium można prosto wykonać samemu.
W tym celu świeże liście "anginki" rozdrabniamy. Następnie ciasno układamy w słoiczku. 
Zalewamy wszystko oliwą z oliwek (oczywiście tej najlepszej jakości).
Słoiczek kładziemy na kilka dni w ciepłe miejsce.
Po odcedzeniu ponownie przelewamy do szklanego naczynia (np. buteleczki z korkiem) i olejek jest gotowy.



piątek, 25 marca 2016

Choroby roślin. Co trzeba robić, gdy liście żółkną i opadają?

Liście żółkną lub opadają!


Wbrew pozorom to nie szkodniki są najczęstszą przyczyną opadania czy żółknięcia liści!
Często, są to zupełnie prozaiczne przyczyny, które można łatwo i szybko wyeliminować.

Weźmy pod lupę tak popularny w naszych domach fikus beniamina.
Kwiatek ten nie lubi przestawiania! Kiedy kupimy go w kwiaciarni i przyniesiemy do domu, nie ma siły, musi stracić trochę liści.
Ale nie martwmy się, kiedy już się zadomowi wypuści całą masę nowych!
Jak już jesteśmy przy fikusie, to trzeba przypomnieć, że nie lubi on stać w pobliżu kaloryfera. Wtedy liście mogą opadać.
Roślinka nie lubi również przeciągów. Kiedyś mój syn "załatwił" małego fikusa który stał w kuchni na parapecie. Przez dwa tygodnie robił mu wietrzenie i kwiatek zgubił prawie wszystkie liście.

Opadają, lub żółkną liście od dołu.
Kiedy zaobserwujemy, że w naszym kwiatku doniczkowym żółkną i opadające dolne liście, może to oznaczać, że roślinie brakuje składników pokarmowych. Ratuje się w ten sposób, że wycofuje składniki z najstarszych liści, aby mieć siłę na bieżący wzrost!
Sprawdźmy, czy przypadkiem korzenie nie przerosły już całej doniczki. Jeżeli tak jest, to nawet latem czy jesienią warto przesadzić roślinkę do większej doniczki.

Opadają, lub żółkną liście u góry.
Kiedy opadają lub żółkną (albo robią się bardzo mizerne) liście u góry rośliny - może być to objaw gnicia korzeni (z powodu za dużej ilości wody).
Przyczyną może być również przesuszenie rośliny, niedobór środków pokarmowych a czasem problem z grzybami glebowymi.

Zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura.
Kiedy zimą nasze rośliny stoją na parapetach nad gorącymi kaloryferami, powoduje to utratę wilgotności. Liście wiotczeją i usychają.
Aby temu zaradzić, zraszamy je wodą (najlepiej przegotowaną).
Podobnie jest, gdy w pomieszczeniu bez ogrzewania (najczęściej zimą) jest zbyt chłodno. Wtedy rośliny są szczególnie wrażliwe na nadmiar wody i mogą zareagować zrzuceniem liści.
Nie jest też korzystne, gdy liście w mroźne dni stykają się z wychłodzonymi szybami okiennymi. Mogą wtedy pojawiać się na nich brązowe plamki, a w końcu cały liść zasycha.

Brak światła.
Dotyczy to zwłaszcza roślin światłolubnych, w tym sukulentom. W tym przypadku, rośliny mogą zrzucać liście a dodatkowo deformować swój pokrój wyciągając się w stronę słońca.
Jeżeli zauważymy, że roślinom brakuje światła trzeba ustawić doniczki w odpowiednio nasłonecznionych miejscach (np. na widnych parapetach). 



czwartek, 24 marca 2016

Duże rośliny doniczkowe poszukiwane! Na razie w Poznaniu.



Często zdarza się, że mamy problem ze zbyt dużymi roślinami doniczkowymi w mieszkaniu. Po prostu nie mieszczą się w naszych małych pokojach.

Teraz, jeśli mieszkacie państwo w Poznaniu lub okolicach możecie przekazać swoje wspaniałe okazy do nowo otwieranej motylarni w Nowym Zoo przy ulicy Browarnej 25.
Zawsze będzie można odwiedzić swoją roślinkę, a poza tym jaka uciecha gdy na Waszej palmie lub juce usiądzie piękny motyl!

A co jeśli Wasza roślina jest ciężka, ogromna i nie dacie rady wynieść jej z mieszkania?
Nie martwcie się, dyrekcja Nowego Zoo stworzyła możliwość odbierania roślin z domów.
Trzeba tylko zadzwonić pod numer tel. 61 8 709 502 i podać adres, pod który przyjedzie transport.

Więcej TUTAJ


środa, 23 marca 2016

Sezon na narcyzy - czyli przewaga żywego nad sztucznym


Nie ma to być kolejna rozprawa nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, ale może taka moja mała wrzutka na rzecz żywego kwiatka nad sztucznym!

Byłam ostatnio u mojej koleżanki. Jest już po siedemdziesiątce i mieszka samotnie. Do tej pory przy wspólnej kawce i lampce winka dyskutowałyśmy na różne tematy. Nie zabrakło również rozmów o tym, co najbardziej interesuje czytelników bloga, czyli o kwiatach w doniczkach.
Ostatnio, coś się zmieniło - koleżanka nie ma już żywych kwiatów, pojawiły się same sztuczne!

O zgrozo. Okazało się, że nie ma już sił na pielęgnowanie, że nie chciało się jej ich na wiosnę przesadzać, a zresztą sztuczne są ładniejsze od prawdziwych i stale są piękne :(

Drogie Panie (i Panowie). 
Nie będę polemizowała z powyższą tezą, bo to byłoby tak, jakbym miała udowadniać, że nie jestem kosmitką.
No nie jestem :)

Jeśli już nie macie siły na pielęgnowanie kwiatów (nie chcę uwierzyć, bo ja przy tej czynności odpoczywam!) to kupujcie cięte kwiaty żywe.
W kwiaciarniach pojawiły się ostatnio w dobrej cenie piękne narcyzy (zwane w Polsce częściej żonkilami). Już za 50 gr sztuka (w Lidlu) można cieszyć oko pięknymi kolorami i kształtami.

A te sztuczne kwiaty?
W końcu zbrzydną, wyblakną i wyrzucimy je do kosza. A na wysypisku będą się rozkładać dziesiątki a może i setki lat!



środa, 16 marca 2016

Byle do lata!


Za oknami huśtawka pogodowa.
W nocy mróz, rano trzeba skrobać szyby w samochodzie. Potem trochę słońca i znowu pochmurnie i smętnie. Ale dzień jest coraz dłuższy i chyba wszyscy tęsknimy za ciepłem i za słońcem.

Ach, żeby tak usiąść w słoneczku na łące, na przykład wśród kwitnącej rudbekii :) 




wtorek, 15 marca 2016

Ogrodnik z poczuciem humoru


Kilka razy na blogu były prezentowane różne pomysły na klomby, rabatki, nietypowe naczynia i doniczki dla kwiatów ogrodowych.
Dziś coś, co z pewnością wywoła uśmiech czytelników :) 


sobota, 12 marca 2016

Koleus - zobaczcie jak piękna może być pokrzywka brazylijska!







Dzieci w ogrodzie. Co zrobić by nie niszczyły naszych kwiatów?

Dzieci to nasza przyszłość. Ale zanim już dorosną do wieku dorosłego, trzeba im poświęcić wiele uwagi.

A co ma to wspólnego z kwiatami? Z ogrodem?

Właśnie że ma. Jeśli mamy piękny, wypielęgnowany ogród i z wizytą przyjdzie syn (córka) z dwójką swoich dzieci - to trzeba liczyć się z tym, że ich ciekawość może spowodować szkody :)

Metody są dwie. 
Pierwsza to metoda poznawczo-wykonawcza.
Musimy pozwolić dziecku wcielić się w badacza.
Weźmy choćby tak prozaiczną czynność jaką jest podlewanie. Jeśli powiemy dziecku, by podlało kwiatki by pomóc babci (dziadkowi) to początkowo będzie robić to z zapałem. Jednak przy drugiej-trzeciej konewce pojawia się znużenie.
Możemy jednak postąpić inaczej zaciekawić dziecko. Podkreślić jak ważną dla roślin czynność wykonują. Trzeba opowiedzieć, że inaczej podlewa się rośliny cebulowe a inaczej te o ozdobnych liściach. Jak jeszcze wyrazimy wątpliwość, czy dziecko poradzi sobie z tak trudnym zadaniem i zapamięta co się jak podlewa - efekt w postaci autentycznego zaangażowania się w pracę - murowany!

Podobnie jest z przycinaniem roślin, usuwaniem starych, obumarłych części czy wyrywaniem chwastów. Jeśli w sposób ciekawy opowiemy dziecku, jak to chwasty zabierają kwiatom cenne składniki odżywcze, jak zasłaniają im słońce - nasi słuchacze prace przy roślinkach wykonają chętnie i dokładnie.
A przy okazji wykonamy cenną pracę edukacyjno-wychowawczą :)

Drugi sposób jest równie dobry. Polega na utworzeniu miejsca do zabawy dla dzieci
Dobrze, szczególnie dla tych młodszych, sprawdza się plastikowa piaskownica. Modna ostatnio stała się trampolina.
Równie dobry (szczególnie w ciepłe dni) będzie dmuchany basenik lub większe naczynie wypełnione wodą. Ten sposób nie zabezpieczy nas jednak w momencie, kiedy dziecku znudzi się zabawa i będzie chciało pokopać sobie w rabatce z naszymi różami.
Wtedy trzeba wrócić do punktu pierwszego :)


piątek, 11 marca 2016

Jak urządzić ogród - dwie inspiracje


Czas najwyższy zadbać o ogród, bo jeśli chcemy by wyglądał pięknie, trzeba rozpocząć prace pielęgnacyjne.

Na zdjęciach dwie ciekawe propozycje.
Zwracam szczególnie uwagę na pomysł poniżej. Najczęściej spotyka się stojące klomby uformowane w regularne figury. A tu mamy postać jak z filmu. 
I to do wyboru z filmu grozy lub z kreskówki. Jak dla mnie, jest to bardziej postać z Krainy Muminków :)



wtorek, 8 marca 2016

Kobiety i kwiaty - piękny widok!

Ponieważ dzisiaj dzień kobiet, a jak wiemy po przeczytaniu poprzedniego wpisu: kobieta jest jak kwiat, dlatego...



kilka fotek kobiet małych i tych trochę starszych :)



Oczywiście, z motywami kwiatowymi.










poniedziałek, 7 marca 2016

Kobiety są jak kwiaty - najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet


Wszystkim czytelniczkom bloga składam najlepsze życzenia z okazji Dnia Kobiet.
Niech Wasi panowie zawsze Was kochają a wasze roślinki niech zawsze wspaniale rozkwitają!






niedziela, 6 marca 2016

Film autorski :) Mały przegląd naszych kwiatków po ich przesadzeniu do nowych doniczek w marcu

A przy okazji eksperymentowania z programem "popełniliśmy" mały filmik, na którym prezentujemy nasze kwiatki.
Mają nowe doniczki, nową, żyzną ziemię - mamy nadzieję, żo odwdzięczą się teraz pięknym wyglądem i szybkim wzrostem!


sobota, 5 marca 2016

Wiosna coraz bliżej - czas na przesadzanie. Część 3, wymiana wierzchniej warstwy ziemi w doniczce i koniec wieńczy ... sprzątanie

W poprzednich dwóch wpisach opisywaliśmy przygotowania do przesadzania naszych roślin doniczkowych i omówiliśmy w jaki sposób przesadziliśmy nasze sukulenty.



A że na zdjęciach przy poprzednich wpisach nie zmieściły się dwa sukulenty, które również były przesadzone do nowych doniczek - nadrabiamy zaległości.
Jeden z nich to Sansewieria, sukulent rosnący na parapecie w gabinecie mojego męża. Po prawej kwiatek wyhodowany z 3 cm odnóżki a po lewej rower treningowy.
Czyli taka nowoczesna, martwa natura z sukulentem :)
Przesadzany był też Grubosz, zwany drzewkiem szczęścia. Oto on jak żywy:



Sukulent ten miał system korzeniowy, który praktycznie wypełnił starą doniczkę. Dlatego ostrożnie wygarnęliśmy ziemię z korzeni, usunęliśmy chore i obumarłe części i mocno ubijając ziemię przesadziliśmy do nowej doniczki.

I w tym miejscu chcemy zatrzymać się na chwilę i wyjaśnić sprawę ponownego użycia nowej doniczki.
Obiecaliśmy to zresztą w pierwszym naszym wpisie.


Anturium można przesadzać nawet podczas kwitnienia
Na zdjęciu powyżej mamy nasze Anturium, które domagało się przesadzenia. Rosło w starej, małej, ale bardzo ładnej doniczce.
Aby naczynie mogło być użyte ponownie, stosujemy taki myk.
Doniczkę myjemy dokładnie w ciepłej wodzie z dodatkiem odrobiny octu.  Oczywiście dotyczy to doniczek które mamy u nas, a więc ceramicznych polewanych emalią.
Doniczki po dokładnym wyszorowaniu szczotką wyglądają jak nowe.



A tak wygląda nasze Anturium już po przesadzeniu, w nowej doniczce. 
A teraz zdradzimy Wam nasz prywatny sekret. Mamy taki swój sposób na oczyszczenie doniczki pobrudzonej ziemią podczas przesadzania. Nie polecamy wilgotnej szmatki, bo zrobi się błoto.
My przecieramy doniczkę ręcznikiem papierowym na sucho!

Kiedy już (uff) zakończyliśmy, nadeszła pora na ustawienie kwiatów. Pogoda podczas której przesadzaliśmy nasze kwiaty (pochmurno i dość chłodno) jest o tyle dobra, że nie musimy chronić świeżo przeflancowanych kwiatków przed słońcem.
Stąd taki widok jak na zdjęciu poniżej jest możliwy.



My mamy o tyle dobrze, że zamiast żaluzji czy firanek mamy plisy. W razie zbytniego nasłonecznienia przesłaniamy tyle ile trzeba rośliny, pozostawiając odsłoniętą pozostałą część okna.

Po zakończeniu najtrudniejszego zadania pozostała na deser wymiana górnej warstwy ziemi w dużych doniczkach.
U nas ta wymiana nastąpiła u jednego Zamiokulkasa i aż u trzech Kliwii.



Na zdjęciu powyżej najmniejsza kliwia i zamia już po operacji :)
Wymiana górnej warstwy ziemi to prosta sprawa. 
Ostrożnie, podkreślamy ostrożnie usuwamy ręką, łyżeczką, łopatką, patyczkiem wierzchnią warstwę ziemi w doniczce. Przy okazji usuwamy stare, obumarłe części roślin i korzeni.
Następnie dosypujemy tyle ziemi ile potrzeba (pozostawiając około 2 cm luzu od górnej krawędzi doniczki) i lekko dociskamy palcami.
Przesadzone jak i "dosypane" rośliny podlewamy na drugi dzień. Wolne przestrzenie "zamulą" się i dobrze wypełnią. Czasami potrzebne bywa ponowne dosypanie odrobiny ziemi.



Należy się czytelnikom małe ostrzeżenie. Rośliny po przesadzeniu lub po uzupełnieniu świeżą, mokrą ziemią mogą sporo ważyć.
Np. widoczna na zdjęciu powyżej nasza średnia kliwia waży teraz (po wymianie ziemi) jakieś 10-12 kilogramów!
A trzecia, stojąca na korytarzu - prawie 15!
To spora waga, dlatego przy podnoszeniu pamiętajmy o przysiadzie, tak by nam nie "strzeliło" w pleckach.
Tym bardziej, że nasze kliwie to wcale nie najcięższe rośliny. Swego czasu mieliśmy w domu Agawę, która ważyła prawie 50 kg.

A koniec wieńczy sprzątanie.
O dziwo, po zastosowaniu opisanych w części drugiej przygotowań, nie było tego za wiele. Po resztkach doniczek, starej ziemi i papieru pozostały dwa worki foliowe śmieci.
I tak operacja "Przesadzanie" - zakończona sukcesem.
Czas na kawę i szarlotkę. My to mamy już za sobą!
A Wy?

Wiosna coraz bliżej - czas na przesadzanie. Część 2, przygotowanie stanowiska pracy i przesadzanie sukulentów.

Po powrocie do domu i rozpakowaniu zakupów zabraliśmy się za przygotowanie miejsca pracy.

W mieszkaniu nie jest to proste, bowiem przy przesadzaniu można łatwo nabrudzić. A tapicerowane meble i dywany nie przepadają za kontaktem z ziemią.
Mamy co prawda 20 metrowy taras, ale przy dzisiejszej paskudnej pogodzie i wiejącym wietrze nie polecamy nikomu!


Ta mała Gasteria też znalazła miejsce w nowej doniczce
Na szczęście w mieszkaniu zawsze można wygospodarować dobre miejsce.
A jak to wyglądało u nas?

Na drewniany stół położyliśmy stary koc, na koc płaskie, duże płachty grubego kartonu, które służyły jako podstawowe miejsce pracy.
Obok stołu w pogotowiu stał kosz na śmieci wymoszczony grubym workiem foliowym, ceramiczna podstawka na którą stawiało się wymieniane doniczki i ziemia.
Ziemię z foliowych worków przesypaliśmy do szerokiego wiadra, tak by łatwiej było z niego przesypywać ziemię. Na podorędziu było też narzędzie bez którego nie ma przesadzania - stara metalowa łyżka. :)
Na pierwszy ogień poszedł duży kaktus (widoczny na zdjęciu po lewej już po przesadzeniu.
Rósł on dotąd przez kilka lat w doniczce o wielkości podobnej jak on sam, ale kiedy ją przerósł nadeszła wiekopomna chwila - czas przesadzić!

A takiego kolczastego stwora przesadzić łatwo nie jest. Najpierw, przez kilka dni nie powinniśmy go podlewać. Gleba podeschnie i będzie łatwiej wyjąć roślinę z doniczki (Ta zasada dotyczy również i innych przesadzanych kwiatów).
Druga ważna sprawa - by nie pokłuć się ostrymi kolcami, trzeba zastosować sprytną sztuczkę.
Musimy kilka warstw papieru (może to być stara gazeta) złożyć w dość szeroki pasek i obwinąć wokół kaktusa.
Ta osłona będzie skutecznie chronić nasze ręce i pozwoli łatwo wysunąć roślinę z doniczki.


Ta efektowna Gasteria została umieszczona w doniczce odziedziczonej po kaktusie
Osłoną z papieru przytrzymujemy też kaktusa w nowej doniczce, do czasu, aż obsypiemy ziemią bryłę korzeniową i obciśniemy wkoło palcami.
Na drugi ogień poszły sukulenty. Tak w przypadku ich jak i kaktusa zastosowane podłoże, to mieszanka ziemi dla kaktusów i sukulentów.
Na dno doniczki powinno wsypać się trochę żwirku dla dobrego drenażu.


Grudnik również został umieszczony w nowej doniczce
Ziemię obciskamy wokół bryły korzeniowej bardzo dokładnie, tym bardziej im lepiej udało nam się oddzielić korzenie od starej ziemi.
I w tym miejscu zatrzymajmy się na chwilę. 
Zasada jest prosta. Przy przesadzaniu, po wyjęciu kwiatka z doniczki powinniśmy usunąć spomiędzy korzeni starą ziemię.
Ale co jeśli to nie jest możliwe?
Albo jak u nas w przypadku zamiokulkasa ziemi prawie nie było?
Mimo wszystko powinniśmy starać się usunąć te resztki. Ponadto usuwamy martwe, uszkodzone lub chore korzenie. Osobiście znamy takich, którzy tak czy tak bezwzględnie przycinają korzenie twierdząc, że w ten sposób pobudza się roślinę do szybszego wzrostu!


Prawie cały parapet w pracowni 
A tak na zdjęciu powyżej wygląda parapet w pracowni (no dobrze kochanie, w gabinecie) mojego męża.
Jeden z kwiatów (Sanswieria) nie zmieścił się na zdjęciu a drugi został przecięty.
Ale i tak wygląda to pięknie prawda?

A jak poszło nam dalsze przesadzanie, wymienianie górnej warstwy gleby w dużych doniczkach i w końcu sprzątanie - opowiemy w części trzeciej.
c.d.n.

Wiosna coraz bliżej - czas na przesadzanie. Część 1

Dzisiaj wraz z mężem zabraliśmy się za przesadzanie naszych kwiatków doniczkowych. Mieszkanie mamy spore, metraż jak w małym domku, toteż wyzwanie przed nami niemałe, bo roślinek jest dużo.

Grunt, to dobra organizacja, dlatego zabraliśmy się do sprawy metodycznie. 
Najpierw oględziny. Stwierdziliśmy, że aż 9 kwiatków wymaga przesadzenia. W przypadku 4 (posadzonych do bardzo dużych donic) postanowiliśmy, że wymienimy tylko wierzchnią, starą warstwę ziemi.

Teraz przyszła kolej na doniczki. Aż siedem z nich było albo starych i mocno zniszczonych, albo z plastiku.
Okazało się, że tylko dwie będziemy mogli wykorzystać ponownie i czeka nas spory wydatek - trzeba będzie dokupić 7 nowych!

W tym momencie ktoś może kręcić głową, że nie powinno pozostawiać się starych doniczek, bo czają się w nich grzyby lub szkodniki.
Tak wiemy, ale te dwie pozostawione były w bardzo dobrym, niemal idealnym stanie. W dalszej części opowiemy jak trzeba wyczyścić doniczki aby zminimalizować ryzyko "zarażenia" nowych roślin.

Zanim wybraliśmy się do sklepu ogrodniczego, mąż wymierzył średnicę i wysokości każdej z doniczek, które chcieliśmy zastąpić.
To bardzo ważne, te nowe powinny być tylko trochę większe od starych.
Pomiary są ważne również z punktu widzenia prowadzenia obliczeń: ile ziemi trzeba kupić do wypełnienia doniczek.
Trochę matematyki i ....
Jak nam wyszło opowiemy również w następnym odcinku.

Teraz wizyta u ogrodnika.
Na szczęście mamy blisko. Sklep prowadzą bardzo miłe Panie, które bardzo zachęcały do skorzystania z ich podpowiedzi i porad.
Ale my jesteśmy słabymi klientami z punktu widzenia marketingu handlowego. Po prostu wypisaliśmy sobie na kartce co mamy kupić i tak zrobiliśmy.

Pokręciliśmy się po sklepie może z 15 minut i wszystkie towary mieliśmy w koszykach:

  • 7 doniczek w komplecie z podstawkami. Czy są ładne zobaczycie sami na zdjęciach, nam się podobały a o gustach przecież się nie dyskutuje. Ponadto kolorystycznie miały pasować do wystroju kuchni, salonu i pracowni męża. Zdecydowaliśmy się na doniczki ceramiczne, powlekane emalią. W końcu rośliny stoją na eksponowanych miejscach w pomieszczeniach mieszkalnych i mają zdobić a nie szpecić nasze mieszkanko!
  • 5 litrów ziemi do kaktusów i sukulentów
  • 10 litrów ziemi uniwersalnej
  • nawóz do kaktusów i sukulentów
  • nawóz uniwersalny do roślin pokojowych.
I to wszystkie nasze zakupy, nie kupiliśmy nic niepotrzebnego!
Teraz pozostał już tylko transport towarów do domu i przygotowanie do zasadniczej części przedsięwzięcia - przesadzania.

Ale o tym przeczytacie w następnej części.
c.d.n.