środa, 23 marca 2016

Sezon na narcyzy - czyli przewaga żywego nad sztucznym


Nie ma to być kolejna rozprawa nad wyższością Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, ale może taka moja mała wrzutka na rzecz żywego kwiatka nad sztucznym!

Byłam ostatnio u mojej koleżanki. Jest już po siedemdziesiątce i mieszka samotnie. Do tej pory przy wspólnej kawce i lampce winka dyskutowałyśmy na różne tematy. Nie zabrakło również rozmów o tym, co najbardziej interesuje czytelników bloga, czyli o kwiatach w doniczkach.
Ostatnio, coś się zmieniło - koleżanka nie ma już żywych kwiatów, pojawiły się same sztuczne!

O zgrozo. Okazało się, że nie ma już sił na pielęgnowanie, że nie chciało się jej ich na wiosnę przesadzać, a zresztą sztuczne są ładniejsze od prawdziwych i stale są piękne :(

Drogie Panie (i Panowie). 
Nie będę polemizowała z powyższą tezą, bo to byłoby tak, jakbym miała udowadniać, że nie jestem kosmitką.
No nie jestem :)

Jeśli już nie macie siły na pielęgnowanie kwiatów (nie chcę uwierzyć, bo ja przy tej czynności odpoczywam!) to kupujcie cięte kwiaty żywe.
W kwiaciarniach pojawiły się ostatnio w dobrej cenie piękne narcyzy (zwane w Polsce częściej żonkilami). Już za 50 gr sztuka (w Lidlu) można cieszyć oko pięknymi kolorami i kształtami.

A te sztuczne kwiaty?
W końcu zbrzydną, wyblakną i wyrzucimy je do kosza. A na wysypisku będą się rozkładać dziesiątki a może i setki lat!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz