Moja koleżanka Kasia przyznała mi ostatnio szczerze: „Nie znoszę uprawy róż!”. 🌹
Według niej to nie tylko kwestia ogromnych wymagań – regularnego przycinania czy nawożenia – ale przede wszystkim uciążliwość na małej działce.
Kiedy się zdziwiłam, Kasia wyjaśniła o co chodzi.
" Moje dzieciaki podczas zabawy wiecznie wpadały w krzewy, a ich małe paluszki co chwilę miały bliskie spotkanie z kolcami. Nawet ja, mimo grubego kombinezonu ochronnego, kończyłam pielęgnację cała podrapana."
W efekcie moja koleżanka pozbyła się większości róż. Zostawiła tylko jedną pnącą odmianę na kratownicy za altanką, gdzie dzieci nie mają do niej dostępu. Jak widać, to właśnie posiadanie dzieci lub zwierząt często weryfikuje nasze ogrodowe plany. Bezpieczeństwo wygrywa z estetyką!

Komentarze
Prześlij komentarz